Pomysł eskapad urodził się w Święta Bożego Narodzenia! Będąc w rodzinnej atmosferze i rozmawiając z dziećmi nagle mnie oświeciło, że mogłem rozmawiać długo z synem, bo niejako Święta wymusiły czas na rozmowę. W zabieganej codzienności, często do rozmów z dziećmi podchodziłem zadaniowo. A tu taki prezent – bez planu, bez punktu w kalendarzu – rozpoczęła się fascynująca mnie i mojego syna rozmowa na różne tematy. Podążaliśmy jego pojawiającymi się w głowie kojarzeniami i budzącymi się potrzebami znalezienia odpowiedzi na setki pytań. W godzinach wieczornych, gdy już spał długo myślałem o pomyśle spotkania się w ekipie ojców z dziećmi. Przeczuwałem, że będzie to również dobry czas „zablokowany” na długie rozmowy i wytęsknione spotkania dzieci z ojcami – po prostu czas dobrej przygody. Wysłałem maila z zaproszeniem na ONE, czyli Ojcowską Noworoczną Eskapadę. W mojej głowie klimatu do mojego pomysłu dodawała zbieżność skrótu z tytułem piosenki U2. Ta muzyka zawsze kojarzyła mi się z wolnością i odważnym kroczeniem przez świat (pewnie przez pomysły i aktywność Bono). Tak wkręcony zasypiałem tego świątecznego wieczoru, dziękując Bogu za wspaniały prezent – pomysł na ojcostwo, wykorzystujący moje podróżnicze pasje.

     Zaczęło się od kilku ojców spośród rodziny, przyjaciół i kolegów. Nasze dzieci były małe 2-3 lata, więc wybieraliśmy się na jednodniowe wypady. Dzień zaczynał się od zbiórki w umówionym miejscu, a potem dojazd konwojem samochodów na miejsce eskapady. Było wspólne zbieranie chrustu, palenie ogniska, spacery po puszczy, opowieści o napotkanych przeszkodach i sprzętach oraz dużo zabawy. Z czasem dojrzeliśmy do wyjazdu z noclegiem. Nasze żony - po kilku jednodniowych eskapadach wspierały nas w rozwijaniu się dalej. Jak mówiły, im też się podoba gdy mają trochę wolnego czasu, a po wyjeździe dzieci i tata wracają do domu z nową energią i jakby dojrzalsi ☺  (słowa jednej z Mam).

     Zauważyłem, że w piątek po 17 panowie po 30-tce coraz częściej włączają aplikację 2P, czyli Piwo i PilotTV. Są tak zmęczeni całym tygodniem, że niewiele im się chce zrobić. Często oczywiście to taka fasada, żeby nie kontynuować zajęć, tym razem w ramach obowiązków domowych i nadchodzącego weekendu. Z drugiej strony, gdy ktoś w rodzinie lub wśród przyjaciół rzuci dobry pomysł, w „zmęczonym pracowniku” odżywał student pełen nastawienia typu „Damy Radę”. Wtedy ojciec z pasją zabiera się do organizowania nadchodzącego czasu tak, aby i konieczne obowiązki i dobry pomysł zrealizować w rozpoczynającym się weekendzie. Jako marketingowiec z zamiłowania – chciałem połączyć te dwa fakty. I tak powstała koncepcja Ojcowskich Eskapad – Mała Wielka Przygoda (dla ojców anglojęzycznych Little Big Adventure ☺).